wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 23 część 2

DEDYKACJA dla moich siostrzyczek Kasi Verdas i Zosieni :*. Kocham was dziewczyny <333333333333


Thomasa?! Po co on do mnie pisze? Pierwsza wiadomość była o treści:
„Szkoda, że ten frajer nam przerwał. Byłaby niezła zabawa. I już za niedługo będzie”
Druga:
„I tak kiedyś to ze mną zrobisz. Nie odpuszczę dopóki nie uczynię Ciebie, przepraszam, siebie szczęśliwym.”
Trzecia:
„On Ci nie pomoże. Znajdę sposób by się go pozbyć. Będziesz moja skarbie. Będziesz moja już na zawsze. Każda noc będzie dla mnie idealna.”
Upuściłam telefon na podłogę. Nie mogłam w to uwierzyć. Thomas chce to zrobić jeszcze raz. Czemu? Dlaczego to mnie spotyka? A poza tym, skąd on ma mój numer telefonu? Usłyszałam pukanie do drzwi. Przeraziłam się. Wzięłam poduszkę do ręki i skuliłam się w rogu sofy. Olgita wyszła z kuchni i powoli otworzyła drzwi. Stał w nich nie kto inny jak tylko mój ukochany. Bardzo się ucieszyłam z tego powodu. Nie wiem co bym zrobiła gdyby to był Thomas. Szybko podbiegłam do niego i przytuliłam go. Powoli stanęłam na palcach i wyszeptałam mu do ucha
- On znowu chce to zrobić.
On jak strzała mnie puścił i powiedział
- Skąd to wiesz?
- Wysłał mi trzy SMS-y.
- Pokażesz mi je?
- Tak – powiedziałam po czym podałam mu telefon. – Proszę.
Leòn ze skupieniem czytał każdą wiadomość. Kiedy już skończył rzucił moim telefonem o ścianę. Chyba zrozumiał co zrobił po fakcie.
- Przepraszam Violu. Kupię Ci nowy.
- Nie trzeba. Nic się nie stało. To tylko zbity ekran.
- Kochanie musimy z tym pójść na policję.
- Ale kto nam w to uwierzy?
- Twój tata i Olga uwierzyli. Sądzę, że jeżeli opowiemy im wszystko na komisariacie i pokażemy wiadomości to sądzę, że powinni coś z tym zrobić. A co jeśli się to powtórzy? Nie mogę do ego dopuścić. Nie chcę by coś ci się stało i by ktokolwiek Cię krzywdził.
- Dobrze Leòn, ale zrobimy to po zajęciach. Chcę się spotkać jeszcze z Angie.
- Co tylko sobie życzysz – jaki on jest słodki.
Przytuliłam się do mojego chłopaka i po oderwaniu się od siebie wyszliśmy z domu. Przez całą drogę mocno ściskałam jego rękę w obawie, że Thomas zaraz się pojawi. Nagle poczułam jak ktoś na mnie skacze od tyłu. Krzyknęłam tak głośno, że słyszeli mnie chyba w całej Argentynie. Odwróciłam się powoli do tyłu. Myślałam, że zaraz ją zabiję. To była Fran. Ona tylko radośnie się uśmiechnęła. Jak ją zobaczyłam odetchnęłam z ulgą ale i tak ją kiedyś za to uduszę. Znów, już spokojna złapałam Leòna za rękę. Mimo wszystkiemu byłam bardzo spięta i moja przyjaciółka to zauważyła.
- Viola co się stało?
Spytałam pytająco na mojego chłopaka, a on tylko wzruszył ramionami.
- Yyyyy… Później ci wyjaśnię. A! Czemu wczoraj z dziewczynami nie przyszłyście do mnie?
- Bo Thomas powiedział, że jednak dzisiaj, czyli wczoraj, nie możesz i kazałaś mu to powiedzieć.
- Co?!
- No tak. A cos się stało?
- Jak on tak mógł?! Czyli on to wszystko zaplanował! Najpierw odwołuje dziewczyny by nagle się nie zjawiły. Potem śledzi mnie do domu. Jeszcze skądś musiał wiedzieć, że będę sama. Zapomniał tylko o tobie. On jest przebieglejszy niż myślałam! On zaplanował ten gwałt!
- Co?! Jaki gwałt?! – zaczęła krzyczeć Francesca tak, że słyszeli ją chyba już w Studio.
- Fran słuchaj. Wczoraj poszedłem do Violi i drzwi od jej domu były uchylone.
- Myhym.
- Poszedłem sprawdzić co się stało i zobaczyłem jak Thomas całuje płaczącą Violę i maca ją po piersiach.
- Co?!
- Spokojnie, to nie koniec. Zaczynał rozpinać jej sukienkę i wtedy ja wkroczyłem do akcji.
- Tak. Mój rycerz na białym koniu – powiedziałam po czym razem z Fran zaczęłyśmy się śmiać.
- No co? Ale to prawda.
- Wiem, wiem. I dziękuję Ci za to – powiedziałam jeszcze powstrzymując śmiech, po czym pocałowałam mojego księcia.
Dalej pokierowaliśmy się w stronę Studio. Po drodze spotkaliśmy Maxiego, Cami, Nati, Andresa, Brodueya i Marco. Kiedy już dotarliśmy przed budynek zauważyliśmy pana gwałciciela (Thomasa). Jak tylko Francesca go zauważyło to podeszła do niego i uderzyła go mocno w twarz.
- Auć. Za co to było Fran?
-Nie mów do mnie Fran! W ogóle się do mnie nie odzywaj! Jak mogłeś?! Myliłam się co do ciebie! Myślisz tylko o jednym! Myślałam, że jesteś inny, ale okazało się, że jednak nie! Jesteś perfidnym i zakłamanym debilem, któremu nie należy się ani grosz szacunku!
- Ale Fran o czym ty do mnie mówisz?
- Mówiłam nie Fran! A co robiłeś wczoraj wieczorem?!
- Byłem w domu i oglądałem jakiś nudny film.

- Nie wierzę ci! Jak mogłam się tak pomylić w stosunku do ciebie?! Mój brat miał rację! Nie należy ci ufać! A ja byłam w tobie zakochana! Wypierdzielaj z mojego życia idioto, debilu, deklu, jełopie, kretynie, gwałcicielu, sukinsynie i mogłabym wymieniać tak dalej, ale wolę iśc do prawdziwych przyjaciół, a nie stać i krzyczeć tu na kogoś kto prawie zgwałcił moją przyjaciółkę! Nie odzywaj się do mnie! Nie wierzę, że ci zaufałam! Zegnaj! – powiedziała Francesca i jeszcze raz uderzyła go w twarz.

Mam nadzieję, że się podoba i przepraszam, że musieliście tak długo czekać. Kocham was <333333

Nowy post!

Rozdział pojawi się jeszcze dzisiaj pewnie za jakąś godzinę. Wszystkim czytelniom dziękuję za czekanie i mam nadzieje, że się wam spodoba :)

Kocham was <3333333

Kama

sobota, 26 kwietnia 2014

One Shot ,,Przyjaźń ważniejsza niż wszystko" część 1 ,,Wróg czy przyjaciel?"

Zaczęłam nie dawno pisać tego One Shot'a i pomyślałam sobie, że jak go całego napiszę to dopiero opublikuję. Jednak jak dla mnie byłby on wtedy za długi, więc postanowiłam podzielić go na części. Będzie ich cztery lub pięć. Mam nadzieję, że ta cała historia sie wam spodoba.
Główny tytuł całej historii brzmi :
,,Przyjaźń ważniejsza niż wszystko"
Ale ja postanowiłam, że każda część będzie miała swój oddzielny tytuł. Tak, według mnie, będzie bardziej poukładane.

DEDYKACJA dla moich siostrzyczek Kasi Verdas i Zosieni :*. Kocham was dziewczyny najmocniej na świecie <3333333333

,,Wróg czy przyjaciel?"

Violetta Castillo jak zawsze o szesnastej wracała z pracy. Pracowała w wielkiej firmie korporacyjnej pani Ludmiły Ferro. Brunetkę doprowadzała ona do szału. Ciągle tylko słyszała ,,Przynieś mi kawę" ,,Poukładaj te papiery" bez żadnej oznaki szacunku lub chociażby ,,dziękuję" za wykonaną pracę. Dziś dostała od swojej szefowej masę pracy, którą musiała zabrać do domu. Dziewczyna wychodząc z budynku kierowała się do samochodu. Nie patrząc gdzie idzie potknęła się o jakiś kamień na ziemi. Zaczęła zbierać wszystkie papiery kiedy nagle obok niej pojawiła się szczupła ruda kobieta. Violetta się tylko do niej uśmiechnęła i zbierała dokumenty dalej. Po skończonej pracy dziewczyny pokierowały się do samochodu brunetki.
- Cami, dziękuję ci za pomoc. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.
- Nie ma za co. W ogóle co to są za papiery?
- Nie mam bladego pojęcia. Ludmiła jak zawsze musi mi dać jakąś robotę do domu na weekend. Nie znoszę jej.
- Masz racje. Ona jest okropna potrafi się tylko wyżywać na ludziach. Ja nie rozumiem jak Natallia może być jej przyjaciółką. Ludmiła jest wredna i chamska, zresztą tak samo jak dyrektorzy, na przykład Mercedes, Lodovica, Jorge lub Diego. Nie mam pojęcia czy z nimi długo wytrzymam.
- Będzie dobrze. W końcu mamy siebie.
Camilla i Violetta przytuliły się do siebie. Dziewczyna z rudymi włosami była jej jedyną bliską osobą w pracy. Razem robiły dosłownie wszystko. Gdy jedna płakała druga ją pocieszała. Gdy jedna była szczęśliwa druga tak samo. Dziewczyny dużo razem przeszły mimo, że nie zawsze się dogadywały to kochały się bardzo mocno. Violetta wsiadła do samochodu wraz z Cami i odjechały. Dziewczyny mieszkały blisko siebie, więc Viola podjechała pod swój dom, a Camilla poszła do bramki obok. Brunetka weszła do swojego domu i położyła papiery na stole i zaczęła czytać dokumenty. Violetta kochała muzykę i kiedy przeglądała kartki włączyła radio. Usłyszała tam nieziemską piosenkę. Zakochała się w tym głosie. Śpiewała tą piosenkę Francesca Resto. Przez cały weekend segregowała, podpisywała, czytała i redagowała papiery przy jej melodyjnym głosie co sprawiało jej pracę przyjemniejszą. Kolejny poniedziałkowy poranek i kolejny dzień pracy. Violetta nie znosiła poniedziałków. Ten dzień oznaczał kolejne niezadowolenie Ludmiły mimo, że wszystko było robione jak w zegarku.  Brunetka wstała z łóżka i poszła do łazienki. Po porannym prysznicu i ubraniu się w strój do pracy zeszła na dół po papiery dla szefowej i wyszła z domu. Po półgodzinie była już na miejscu. Weszła do budynku i pojechała na sam szczyt wieżowca, gdzie było jej biuro (od autorki: Violetta jest sekretarką Ludmiły). Położyła wszystkie papiery i zaczęła je segregować do teczek. Nagle do biura wparowała wściekła Ludmiła. Violetta odruchowo wstała i przywitała się grzecznie.
- Dzień dobry panno Ferro.
- Castillo siadaj! Masz mi tu zaraz pokazać segregator z listą pracowników!
- Dobrze proszę pani.
Violetta posłusznie wyciągnęła z szafy wielki czerwony segregator i podała go Ludmile. Blondynka po kolei wyrywała kartki z segregator co jakiś czas mówiąc ,,To nie", ,,Tego nie ma", ,,Ta odeszła". Po półgodzinnej złości szefowej, dziewczyna zauważyła, że pozostały już tylko trzy kartki, a dokładniej jej samej, Any i Ferro. Nagle blondynka usiadła bezradnie na białej sofie i schowała twarz w rękach. Brunetka tylko wstała i przytuliła swoją szefową.
- Dlaczego to robisz? - zapytała się Ludmiła.
- Co robię? - odpowiedziała brunetka pytaniem na pytanie.
- Pomagasz mi. Przecież byłam dla ciebie taka okropna.
- To prawda. Nie dogadywałyśmy się...
- Nie dogadywałyśmy?! - przerwała jej Ludmiła. - Przecież sama pamięta jak się na ciebie wydarłam pół godziny temu. Przepraszam.
- Za co?
- Za to jaka byłam wcześniej. Nie chciałam by tak wyszło.
- Nic się nie stało. Już jest dobrze.
- Nic nie jest dobrze! - zaczęła krzyczeć Ludmiła. - Straciłam wszystkich, no prawie wszystkich, pracowników. Zostałaś tylko ty i Ana.
- Jutro wystawie ogłoszenie, że poszukujemy nowych pracowników, a na razie możemy zawiesić działalność.
- Dobrze. Masz rację. Zróbmy jak mówisz.
- Czemu wszyscy odeszli?

- Bo konkurencyjna firma zaproponowała im pracę za wyższe wynagrodzenie niż u nie. Nie mam pojęcia jak oni to zrobili skoro to taka młoda firma. Nie wiem jak oni zapłacą tym wszystkim pracownikom, ale cóż.
- Nawet Natallia odeszła z firmy?
- Tak! Przecież była moim zastępcą. I co ważniejsze przyjaciółką. Odeszła na zawsze. Poszła sobie do tej całej Martiny. Niech idzie mam wielu przyjaciół.
,,Tak oczywiście" powiedziała w myślach brunetka, jednak czuła, że coraz bardziej zmienia się jej kontakt z blondynką. jeszcze siedziały do siebie przytulone, kiedy nagle do gabinetu weszła zdezorientowana Ana. 

- Proszę pani! Nikogo nie ma w fir... Przepraszam, przeszkadzam? - powiedziała zmieszana dziewczyna.
- Nie nie przeszkadzasz. Tak, masz rację. Nikogo nie ma w firmie. Zwolnili się. Jutro z Violettą zamierzamy napisać ogłoszenie, że poszukujemy nowego personelu, a na razie zawieszamy działalność.
- Ok, to wszystko wyjaśnia. A kiedy ją wznawiamy?
- To zależy, kiedy będzie odpowiednia ilość pracowników. Póki ich nie ma masz wolne. Zadzwonię do ciebie kiedy ewentualnie miałabyś wrócić z urlopu.
- Dobrze, dziękuję - powiedziała takim głosem, jakby miała zaraz wykrzyczeć całemu światu, że jest najszczęśliwszym człowiekiem świata.
Ana wyszła szczęśliwym krokiem z gabinetu blondynki. Violetta wraz z Ludmiłą siedziały w firmie do późna i rozmawiały tak jakby się znały od dawna. Około godziny dwudziestej drugiej brunetka wróciła do domu. Jeszcze na chwilkę usiadła na kanapie i zastanawiała się czy Ludmiła to jej wróg czy przyjaciółka. Z taką właśnie myślą położyła się spać poniedziałkowego wieczoru zadający jeszcze jedno pytanie ,,Co czeka nas jutro?".

Mam nadzieję, że pierwsza część się podoba. To nie koniec tej historii jak mówiłam to wcześniej i możecie za niego podziękować Zosieni :*, bo to ona mnie namówiła do stworzenia tego One Shota. Kocham was wszystkich <3333333

czwartek, 24 kwietnia 2014

NOWY BLOG! [EDIT]

Hej kochani! Wczoraj zaczęłam pisać nowego bloga. Będzie on o dorosłym życiu Violetty. Nie mówię, że Leonetty :). Ale spokojnie będzie się działo i będzie też dużo akcji. Mam nadzieję, że taka historia przypadnie wam do gustu. Nie będzie też o Tomilettcie anie o Dilettcie, będzie on opisywał dorosłe, życie Violetty. Niech nie zmyli was nagłówek. Był on wykorzystywany w tym blogu, a ten blog jest raczej o Leonettcie :). Na razie jest tam tylko powitanie i prolog. Nie zdradzę wam par jakie będą w tym opowiadaniu. Moja tajemnica :). Ci, którzy mnie znają to wiedzą, że będą tam moje ulubione pary :). Pozdrawiam was i życzę trzecim klasom gimnazjum by wytrwali do końca po pozostał już jeden dzień tej udręki, za to pierwszym (sobie :D) i drugim klasom gimnazjum życzę miłego wypoczynku do końca tygodnia.
Kocham was <333333

Link: http://czasamidorosloscoznaczacosinnego.blogspot.com/

Kama

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 23 część 1

DEDYKACJA dla moich kochanych siostrzyczek Kasi Verdas i Zosieni :*. Kocham was dziewczyny <3

Rozdział 23
„Nie wierzę ci!”

* Leòn – Dom Violetty *

Wróciłem po zajęciach do domu. Chciałem się skontaktować z Violą, bo zostawiła zeszyt w sali od śpiewu i jej go oddać, a przy okazji się umówić ale nie odbierała ode mnie telefonu. Wysłałem jej też z milion SMS-ów i też nic. Żadnej odpowiedzi. Żadnego znaku życia. Zacząłem się niepokoić, więc postanowiłem do niej pójść. Stanąłem pod jej domem i zobaczyłem otwarte drzwi. Boże, a co jak się coś stało. Nie wybaczyłbym sobie tego. Postanowiłem pójść do jej pokoju. Co tam zastałem? Violettę całującą się z Thomasem. Spojrzałem na jej twarz. Była cała zalana łzami. Już zrozumiałem o co chodzi. Później zobaczyłem gdzie on ma ręce. Jedna ręka odpinała jej sukienkę, druga była przyklejona do jej piersi. Od razu zareagowałem. Podszedłem do nich i oderwałem Thomasa od Violi. Violetta opadła bezwładnie na ziemie nadal płacząc. Ja złapałem tego idiotę za koszulę i walnąłem w twarz. Zaczęła kapać mu krew z nosa, więc zaraz wybiegł z domu. Ja podszedłem do Violi i mocno ją do siebie przytuliłem. Płakała bez opamiętania. Pozwalałem jej na to, bo wiedziałem jak się musi teraz czuć. Nie chciałem tej sprawy tak zostawić, jednak nie mogłem pójść i zostawić ją tak roztrzęsioną. Siedziałem tak z Violettą jeszcze przez jakiś czas, gdy nagle z zakupów wróciła Olga. Przez chwilkę krzyczała
- Violu już jestem! Zejdziesz na dół?
Jednak się jej nie doczekała. Violetta płakała w moją koszulę bez opamiętania. Olgita po chwili zorientowała się, że coś nie gra i przyszła do pokoju, w którym się znajdowaliśmy.
- O Jezu! Kochanie nic ci nie jest? To ty jej coś zrobiłeś?! – zaczęła na mnie naskakiwać.
- Nie, to nie ja. Przysięgam. To Thomas Heredia.
- Już ja go zaraz znajdę! Zabiję tego gówniarza! Nie będzie mi tu ranił mojej księżniczki! Już ja go dorwę i powyrywam mu te jego rączki i nóżki, które skrzywdziły tak moją Violetkę!
Nie zniosłem dłuższego krzyku Olgi i po opowiedzeniu jej całej historii powiedziałem by udała się do kuchni. Przez kolejną godzinę siedziałem z wtuloną w siebie Violettą. Nie miałem pojęcia co robić. Chciałem wstać i zabić gnojka. Jak on mógł coś takiego zrobić? Jak opowiem to Francesce to przestanie go tak lubić. Co ona mu zrobiła? Wiem, że jest piękna no ale trzeba mieć pohamowania. Nagle do pokoju wszedł German. Gdy tylko zobaczył co się dzieje od razu do nas podszedł i wyrwał Violę z moich ramion.
- Co tu się stało?! Mówić natychmiast!
- Nie wiem do końca, ale chciałem oddać Violi zeszyt i gdy zobaczyłem otwarte drzwi od domu wszedłem i zobaczyłem jak Thomas chce ją zgwałcić. Odepchnąłem go od niej i on z tond wybiegł.
- Co?! Jak on tak śmie?! Już ja tej gówniażerii pokażę! Violetto, ale nic ci nie zrobił?
Violetta pokiwała przecząco głową.
- To dobrze. Mogę zamienić słówko z Leònem?
Viola kiwnęła głową i usiadła na łóżku. Ja lekko zdezorientowany zachowaniem Germana wyszedłem z pokoju mojej ukochanej. Tam jej ojciec zaczął rozmowę.
- Leòn czy możesz zostać dzisiaj z moją córką? Sam widzisz w jaki jest stanie. Nie chcę jej z tym zostawiać, a ja nie wiem jak jej pomóc.
- Dobrze proszę pana zrobię wszystko co w mojej mocy by Violetta poczuła się lepiej.
- Cieszę się Leòn, że moja córka trafiła na ciebie.
Stałem zamurowany. Czy German powiedział, że cieszy się, że Viola mnie poznała?
- Czuję, że stworzycie udana parę.
- Co?!
- Nie wmawiaj mi, że z nią nie jesteś.
- No jestem, ale skont pan to wie?
- Ma się sposoby. No koniec tych pogaduszek. Wracaj pocieszać Violettę. Tylko jeszcze jedno. Jeżeli ją w jakikolwiek sposób zranisz nie dożyjesz osiemnastych urodzin. Zrozumiano?
- Jaaaasne jaaaak słonceeee – zacząłem się bać ojca Violi.
No trudno. Nic z nim nie zrobię. Wróciłem do pokoju mojej dziewczny. Siedziała na łóżku płacząc w poduszkę. Podszedłem i przytuliłem ją do siebie. Nadal nie mogę zrozumieć czemu Thomas to zrobił. Jak można być tak nieczułym i wyrządzić komuś taką krzywdę? Jak go zobaczę nie żyje! Jestem pewny, że się nie przyzna do tego co zobaczyłem. Zapłaci za to co jej zrobił! Jeszcze chwilę siedziałem i myślałem nad sposobami zamordowania Thomasa, jednak nie mogłem tego teraz zrobić, bo najważniejsza była teraz Viola. Żałowałem tego, że jej nie odprowadziłem. Kurde dlaczego mnie w tedy nie było? Nie doszło by do tego. Nagle poczułem jak Viola się rusza. Nie miałem pojęcia co robić, więc się tylko lekko odsunąłem. Nagle Violetta zaczęła mówić
- Leòn, zostaniesz dzisiaj ze mną?
- Tak. Zrobię wszystko, byś poczuła się lepiej.
- Dziękuję.
- Za co mi dziękujesz?
- Za to, że jesteś.
W tym momencie nie wytrzymałem. Pocałowałem moją ukochaną. Ona odwzajemniła mój pocałunek. Gdy się od siebie oderwaliśmy pierwszy raz po tym całym zdarzeniu ujrzałem na twarzy Violi uśmiech. Kocham ją najbardziej na świecie. Nie wybaczyłbym sobie gdyby coś jej się stało. Przysunąłem się do niej i objąłem ramieniem. Kto by pomyślał, że w ciągu tych paru dni spotka mnie takie szczęście. Zobaczyłem jak moja dziewczyna ziewa.
- Może się już położysz? – zaproponowałem.
- A obiecujesz, że zostaniesz tu ze mną? – usłyszałem nadzieję w jej głosie.
- Obiecuję.
- Ale na pewno?
- Tak na pewno!
- Nie wierzę ci!
- Mi nie wierzysz? Foch!
- Nie proszę nie fochaj się.
- Przecież moja dziewczyna mi nie wierzy!
- Żartowałam. Wierzę ci!
- Wiesz co? Chyba sobie już pójdę.
- Nie proszę nie odchodź.
- Ale ty mi nie wierzysz!
- Wierzę! Wierzę! Leòn wierzę! Proszę, zostań potrzebuję cię.
- Ale nie mogę być z kimś kto mi nie ufa!
- Ufam, ufałam i będę ufać! Błagam zostań! Kocham cię! Jesteś moim tlenem, moim życiem. Bez ciebie nie mam po co żyć. Potrzebuję ciebie. Potrzebuję twojej miłości – Violetta zaczęła płakać.
Podniosłem ją z łóżka i podniosłem jej podbródek by patrzyła mi prosto w oczy. Spojrzałem w morze czekolady i namiętnie ja pocałowałem.
- Kocham cię i nigdy cię nie opuszczę. Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie.
Nigdy więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji. Nie chcę by przeze mnie płakała.
- Ale Leòn ja nie chcę cię stracić.
- Nie stracisz. Obiecuję zostanę z tobą cokolwiek by się nie stało. Nie opuszczę cię.
Znów mocno ją przytuliłem. Kocham ją najmocniej na świecie. Usiedliśmy na łóżku i Violetta znów zaczęła ziewać.
- Kochanie, może teraz się już położysz?
- Tak. Chybaaaaaa – ziewnęła – już się położę.
Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Sam ułożyłem się obok niej. Violetta się we mnie wtuliła i natychmiast zasnęła w moich ramionach.

* Violetta – Dom Violetty *

Wstałam rano i poczułam na swojej twarzy promienie rannego słońca. Ptakiem za oknem radośnie śpiewały. Czuć było jak liście szumią pod wpływem delikatnego ciepłego wiatru. Lecz zdziwiło mnie to, że nie ma ze mną mojego Leòna. Znalazłam tylko małą karteczkę obok miejsca, na którym spał. Wzięłam ją do ręki. Nadal czuć było jego przecudne perfumy. Napisał na niej:
„Violu,
Wyszedłem do domu by się przebrać i umyć. Spokojnie się przygotuj na wyjście do Studia. Przyjdę po Ciebie przed zajęciami. Nie bój się. Nie jesteś sama w domu. Kocham Cię
Twój Leòn”
Mimowolnie się uśmiechnęłam do kartki, bo czułam, że on pamięta i, że wie, że mi jest ciężko oraz to, że mnie kocha jak nikogo innego. Spokojna wstałam z łóżka i pokierowałam się do łazienki. Po zażyciu szybkiego prysznica poszłam do szafy i wybrałam przepiękną malinową sukienkę i białe baleriny. Przebrałam się i zeszłam do salonu. Usiadłam na śnieżnej sofie i wzięłam telefon do ręki. Ujrzałam trzy wiadomości od…


Dziękuję wszystkim moim czytelnikom za czytanie tego mojego opowiadania :). Mam nadzieję, że wszystkim się podoba. Tym razem czekam na siedem komentarzy i kolejny rozdział.

Mam małe pytanko:
Czy ktoś bierze udział w moim konkursie?
Nie trzeba mieć bloga by wziąć w nim udział. Jeżeli ktoś chciałby jeszcze napisać One Shota to proszę o jakąś informację na ten temat.
Z góry dziękuję.

Kocham was <3

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

KONKURS!!!

Chciałabym wam tylko przypomnieć o konkursie, który zorganizowałam. Na razie dostałam tylko jedną pracę. Mam nadzieję, że jeszcze przynajmniej dwie osoby pracują nad tym. Jeżeli ktoś nad tym One Shot'em pracuje to niech mi to napisze w komentarzu. Bardzo was o to proszę. Nie wiem czy taki konkurs ma w ogóle sens więc to jest moja jedyna prośba :). Kocham was wszystkich <3

Więcej informacji tutaj.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Wesołych świąt!!!

Wesołych świąt!
 

Życzę wam wszystkim wesołych świąt Wielkiejnocy oraz jak najbardziej mokrego Dingusa. Mam nadzieję, że zając dał wam małe conieco :). Życzę wam wszystkim by spędzili święta w radości i szczęściu wraz ze swoimi najbliższymi. Kolorowych pisanek i smacznego Wielkanocnego śniadanka. Kocham was Wszystkich <3
 
PS. Chcę Cię Kasiu bardzo przeprosić za wczoraj. Pamiętasz co mówiłam dzień, którego już nigdy nie odzyskam. Mam coś dla Ciebie, ale dostaniesz to potem, a nie na forum mojego bloga, bo to takie wiesz osobiste, takie nasze. Tobie też życzę wesołego jajka i mokrego poniedziałku. Ten post jest tylko dzięki dobroci mojego brata. Piszę z jego komórki. Kocham Cię i jeszcze raz przepraszam.